Golonko
W końcu słonko wylazło i trza było dokończyć koszenie 0.5 hektara trawki …. Niby fajna sprawa gdyby nie fakt ze to nie teren prosty i równy jak dywan , a jakaś samosiejka na ugorze. Dodatkowym wymogiem była zabawa z koszem, aby oszczędzić sobie grabienia . Ogólnie mówiąc gówno a nie robota.
Nom ale kilka godzin strzyżenia, kanister paliwa, kilkadziesiąt koszy z trawą i koniec …..
Powtórka za tydzień
i tak do jesieni….
Dobrze ze chociaż dzisiaj miałem pomocnika
i to jaki Cukierek . Dzięki Anetko :-*

Napisz odpowiedź