Golonko

W końcu słonko wylazło i trza było dokończyć koszenie 0.5 hektara trawki …. Niby fajna sprawa gdyby nie fakt ze to nie teren prosty i równy jak dywan , a jakaś samosiejka na ugorze. Dodatkowym wymogiem była zabawa z koszem, aby oszczędzić sobie grabienia . Ogólnie mówiąc gówno a nie robota.

Nom ale kilka godzin strzyżenia, kanister paliwa, kilkadziesiąt koszy z trawą i koniec …..

Powtórka za tydzień :-) i tak do jesieni….

Dobrze ze chociaż dzisiaj miałem pomocnika ;-) i to jaki Cukierek . Dzięki Anetko :-*

~ autor Rafał Jelito w dniu kwiecień 23, 2008.

Napisz odpowiedź